15-03-2010
Nowy Felieton Osy dla Si Magazyn.
Afryka dzika na nowo odkryta.
Nie jestem zwolenniczką mody etno. Z kilku powodów. Po pierwsze, zwykle fanki etno są zbyt dosłowne, paradują w ponczo po polskich ulicach lub noszą przerysowane torby z frędzlami kupione podczas, jakże oryginalnych, wakacji w Tunezji. Po drugie, zimna uroda Polek totalnie nie zgrywa się z gorącym temperamentem rzeczy etnicznych. Po trzecie kolorowe wzory, zdobienia czy wspomniane już frędzle totalnie poszerzają. I wreszcie- do tej pory wydawało mi się, że (jak śpiewał Wodecki) Afryka dzika jest dawno odkryta, wręcz banalna.
A jednak. „Wydawało mi się” to stwierdzenie klucz. Silny, wiosenny trend lansujący ubrania inspirowane Afryką zaskoczył. Nie jest w ogóle dosłowny, afrykańskie printy zdobią nowoczesne sportowe prawie futurystyczne wdzianka i modne kombinezony. Zwykły garnitur nagle ma pazur, ponieważ tłoczony jest w zebrę. Modnie wygląda także ten z szortami zamiast tradycyjne ołówkowej spódnicy przewiązany w talii cienkim, parcianym paskiem. I gorsetem w takie same wzory, bo dziś „więcej znaczy więcej”.
Boskie, jedwabne, bardzo kobiece kolorowe maxisukienki aż proszą by spakować je do walizki i przechadzać się w nich nad brzegiem morza, w dłoni trzymając…sandały oczywiście. Sandały, które są najmocniejszym punktem całego afrykańskiego zamieszania. Są ekstremalnie płaskie, więc uwaga, uwaga! W tym sezonie modny but to wygodny but! Są także przepiękne. Albo brązowe, ozdabiane złotem, czarne z domieszką srebra albo totalnie kolorowe, wysadzane kamieniami udającymi rubiny czy szmaragdy.
Wszystko oczywiście doprawione etno biżuterią, której nigdy za wiele, pod warunkiem, że nie wygląda tandetnie. Może być z brudnego złota, albo drewna, ewentualnie z koralików, ale nic nie może wyglądać jak kupione od tubylców, raczej jakby prosto z salonu Swarovskiego czy innego superglamour.
Bo taka jest właśnie Afryka w tym sezonie: droga, wygodna, luksusowa. Bo kurz, brud i pot jakoś do wymuskanych fashion victims nie pasuje. Może dlatego do mnie też afrykański trend nagle przemawia. Bo natura jest super, ale tylko oglądana z okna ośrodka SPA.